Musso zdegustować Sushi...
Wczoraj przed biznesowym spotkaniem w sprawie tajnego projektu W przechodząc wzdłuż ulicy Zwierzynieckiej postanowiłyśmy z Pixellą przetestować Restaurację Sushi. Już kiedyś na bankiecie dla Vipów na Zlocie Morsów w Mielnie ( w sumie nie wiadomo, co było takiego specjalnego w naszej akredytacji dziennikarskiej, że mogłyśmy wejść za kolorowe koraliki na pięterko;))miałyśmy okazję spróbować Sushi ale bez ceremonialnego podania czyli – łapką z tacy;) Tym razem chciałyśmy odpowiednio odprawić rytuał spożywania w tym ciekawym miejscu. W karcie same nieznane nam nazwy ale całe szczęście poniżej opisy już po polsku;) Tak więc do wyboru Hosomaki, Futomaki, Uramaki, Nigiri, Sashimi i zestawy Sushi...większość brzmi smakowicie...Decydujemy się na „segment” Futomaki...Pixi wybiera Californię (surimi, awokado, majonez i sezam) ja, że jestem fanką łososia w każdej postaci wybieram Maki z tatarem (łosoś, pistacje i zioła) do tego herbatki i ucztujemy. Nasze sushi odczucia opiszemy w polecanych przysmakach bo ...smakowało i piekło:D










