Mikołajowe szaleństwo
Jak zwykle gdy kroi się jakieś święto można liczyć na masę atrakcji i oczywiście z tej masy ciężko jest wybrać tylko jedną:) Ale, że jeszcze się nie rozdwajamy plan był dwukierunkowy:) Po sobotnich urodzinach Seby, ja zostaję MorsoMikołajem a Grześ MotoMikołajem i w ten sposób zaliczamy dwie imprezy;) Rano nie obeszło się bez prezentów i dziś mogę się Wam pochwalić moim nowym hobby (a zarazem przyszłym rozwojem muzycznym) - Gitarą elektryczną! Jednak w związku z napiętym planem dnia zająć się nią mogłam dopiero wieczorem (ku uciesze sąsiadów;)) Na morsowaniu z Marzenką i Maxi oczywiście zaliczyłyśmy falstart (nawet podwójny) a MotoMikołaj przeparadował z Nowej Huty przez Rynek na wspólny obiadek u Marzenki i Tomka:)
|
|
|
|








