Ludzie listy piszą...
Poddając się ogólnym trendom kinematograficznym i przedświątecznym nastrojom wirującym w zadziwiająco ciepłym grudniowym powietrzu, postanowiłam niedzielno-wieczornie przetestować przebój ostatnich tygodni, czyli "Listy do M.". Historia, a raczej historie poszczególnych bohaterów lekkie i warte obejrzenia. Współbrzmiące często z losami wielu oglądających film istot. Niewymuszony scenariusz okraszony dawką dobrego humoru i pozytywnych emocji. Mocno gwiazdorska obsada nieprzytłaczająca celebryckim przesadyzmem. Umiejscowienie wydarzeń w dobrym tonie. Czyli suma sumarum, seans w sam raz na przedświąteczny czas ;)
A po wizycie w kinie zapraszam do sekcji Galerie, bo już na tygodniu będziecie mogli przenieść się do krainy podróżniczej przyjemności i to nie jednej, lecz wielu ;) Kosztujcie życia i delektujcie zmysły, bawiąc się w Sherlocka Holmesa ;)








