Idealnego odkrywanie...
Dzień za dniem przynosi nowe wydarzenia i połyka kolejne setKee kilometrów. Przecinam Polskę niczym piłka w rękach szczypiornisty przecina powietrze kierując się do bramKee. W plątaninie leśnych duktów, sielskich osad, pośród zimowych odśnieżonych i odsolonych tras kluczę i docieram do celu. A przy elektryzujących dźwiękach chilloutowej muzyKee piszę dla Was kolejną T-relację z kolejnej ex T-podróży, kolejną tripo-historię kreślę klawiszami klawiatury. Przenosimy się dziś do „miasta idealnego” i będziemy zwiedzać Zamość w styczniowej aurze. Poznawać tajemnice, które czekają na pełne poznanie... Bo "nie-odgadnione" nie istnieje ;)








