...bez chwili siedzenia ;)
Long weekends are always to short... Długie weekendy są zawsze zbyt krótkie! Nawet cztery dni wojażowania i aktywnego odpoczynku to za mało. Zresztą dla nas, Zwariowanych Testerskich Dusz, wszystko jest "za mało" ;P Tym razem postawiliśmy z Kamem na Beskid Niski! Były i górKee (ale bardziej zalesione niż skaliste Karpaty czy Sudety), były cerkiewKee i drewniane kościółKee na Małopolskim Szlaku Architektury Drewnianej, były klimatyczne łemkowskie wiosKee ze starymi chatami (chyżami), były urokliwe miasteczka, były regionalne smakołyKee... Wieczorne i obiednie T-degustacje w karczmie łemkowskiej "Gościnna Chata" w Wysowej oraz domowa kuchnia (ze super-schabowym na czele ;) nad Jeziorem Klimkówka skutecznie konkurowały ze spontanicznym T-piknikiem na kamieniach nad rzeką Ropą nieopodal Gorlic. Hiking "w poszukiwaniu" słupków granicznych i ostro "pod górę" odbył się w ramach wycieczKee z Przełęczy Wysowskiej na Jawor. Szybkie zejście też było, ale już następnego dnia - energiczny deszczo-bieg "z górKee" z Rezerwatu Kornuty pośród grzmotów, piorunów, błysków, gradowych kulek i lawiny błota na długo zakotwiczy się w naszychT-wspomnieniach...
No i Słowacja też była! Zielona, pagórkowata, górzysta, a nawet miastowa ;) T-objazd po słowackiej ziemi obejmował cudownie zachwycającu UNESCO-wy Bardejov, niezauważaną Starą Lubowną i Spisską Belę, zaskakujący pozytywnie Kezmarok i unowocześniany Poprad. Nie mogło zabraknąć widoku Tatr! Góry ponad wszystko! ;) Oczywiście nie chcieliśmy ugrząść na "wiecznie zakorkowanej" Zakopiance, więc, tylko sobie znanymi T-skrótami, podążaliśmy do grodu Kraka przez bardzo malownicze ojczyste tereny ;)
Wskok w zawodową rzeczywistość na cały jeden dzionek i odlot...na Maderę ;)









