...be positive tired ;)
Jak udowadnia nieprzewidywalna rzeczywistość ...nie zawsze można jeździć czy chodzić... Czasem po prostu trzeba być wożoną, bo nie ma innej możliwości przemieszczania się ;)
...nawet gips nie był w stanie osłabić mojej ponadprogramowej aktywności. Testerskie turystyczno-mobilne ADHD ma większą siłę przebicia ;) Dla chcącego, nic trudnego!
Wypożyczalnia sprzętu medycznego na Nowej Hucie okazała się zbawienna dla realizacji kanadyjsko-polskich tur-planów! Off-roadowy wózek umożliwił sprawne przemieszczanie się praktycznie po każdej powierzchni i w każdych warunkach pogodowych... Wtorkowe nocne spacery po Krakowie w strugach deszczu nie były takie straszne, bo skuteczną ochronę zapewniało przeciwdeszczowe długie pancho ;) Chodziło oczywiście o wrażenia, a one były niezapomniane dla obu narodów! Najważniejsze, żeby poczuć klimat Krakowa! ;) Przecież lewego buta zawsze można wysuszyć! Grunt, że prawy "biały kozaczek" nie zamókł ;)
Środowa eskapada po Wieliczce i Niepołomicach się udała ;) Gości wysłałam w solne podziemia, a sama plądrowałam miasteczko. Do kopalni już nie zjeżdżałam, bo dla "niepełnosprawnych" nie ma "pełnej" trasy zwiedzania, zresztą byłam już tam parę razy, więc raczej nic nowego nie zobaczę... Ale tym, którzy nie spacerowali po Kopalni Soli w Wieliczce polecam zainwestować (całkiem niemałe) pieniądze i przeżyć podziemną przygodę. Moi kanadyjscy goście byli zachwyceni! Skuteczną zachętą niech będzie też fakt wpisania kopalni w Wieliczce na zacną Listę Unesco! Respect! ;) Drugi Unesco-obiekt to oczywiście klimatyczny Kraków. Rysuje się tu pewna turystyczna prawidłowość - Stare Miasto urzeka każdego turystę! Buźka otwiera się szerzej, oczka stają się bardziej wydatne, czasem nawet rumieniec zachwytu pojawia się na twarzy. No cóż, to prawidłowa reakcja zdrowego organizmu ;) Rynek (ten duży i Mały), Kościół Mariacki, Ratusz, Sukiennice, malutKee kościółek św. Wojciecha, kamienniczKee, uliczKee, Wawel, Smok Wawelski, Wisła i jej zaskakująco wysoki poziom... Długo można by wymieniać atrakcje Krakowa! Długo można by wędrować! Ale koniec końców, z Wawelu dochodzimy do Kościoła na Skałce, przecinamy Plac Wolnica i docieramy do "żydowskiej części miasta". Miło błądzi się w klimatycznych zaułkach Kazimierza, z ciekawością zagląda do przyklejonych do niego lokali, słucha gwarnych rozmów w różnych językach... Obowiązkowym gastro-punktem na naszej trasie są rzecz jasna zapiekanKee na Kazimierzu! Wieczne kolejKee dzielnie "odczekują" swoje na Placu Nowym, a potem zanużają się w smaq przyjemności!;) Pozytywnie "tired" wracamy spać...
Czwartek też obwitował w różnej maści atrakcje! Zaczęliśmy od wizyty w Oświecimiu, w obu obozach - Auschwitz i Birkenau. Refleksyjne prze- i popołudnie... Regeneracja myśli i sił na regionalnej śląskiej strawie. Wybitnie dobre kompozycje w lokalu pod Pszczyną! Pomysł na dwunarodowy Cieszyn udał się sympatycznie. Kanada w siódmym niebie ;) Z dozą niepewności przekraczali most na Olzie (dawna granica polsko-czeska), ale po chwili, już z dużą pewnością siebie spacerowali po czeskiej stronie. Jednak nasza polska dużo ładniejsza jest! Ot, szczera prawda z odrobiną patriotyzmu! Wycieczka po Czechach przypadła gościom z zagranicy do gustu, ale ostatecznie musieliśmy wrócić do ojczyzny, by przez Przełęcze Kubalonka i Salmopolska, dostać się do Wisły i Szczyrku. Góry otulone chmurami, mgłą i skąpane w deszczu nie rokowały ciekawych widoków... Przez mocno rozwijającą się Bielsko-Białą podążaliśmy już do Andrychowa i dalej na Kraków, ale obowiązkowy był jeszcze przystanek w Wadowicach i degustacja papieskich kremówek ;) SłodKee smak przygody i pozytywne zmęczenie zakończyło czwartkowe wojaże. Przed nami piątek i nowe tur-pomysły dla kanadysjko-polskiej czwórKee! Się dzieje...








